Ujrzałem jak wyrywa loczkowi pistolet z rąk. Byłem wystraszony, moje oczy spoczywały na chłopaku, o dokładnie ułożonych włosach. W moich oczach było widać strach. Nie wiedziałem co się dzieje, gdy nagle ochrypły głos wyrwał mnie z rozmyśleń.
-więc kim jesteś? - spytał zaciekawiony zielonooki chłopak, który spoglądał na mnie z zaciekawieniem.
Trochę się zdenerwował, gdy nie dostał odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie. Zostałem ukarany, uderzył mnie w brzuch, z czego jąkłem z bólu. -Masz zamiar odpowiedzieć? - Zapytał ponownie. Nie mogłem wydusić słowa z tego bólu. Byłem skulony na chodniku, zimny wiatr okrywał moje ciało. Gdy ból trochę ustąpił, wstałem i zacząłem mówić.
-N... Niall. Niall Horan- Wyszeptałem pod nosem. Na co loczek pokręcił głową, uniósł kącik ust do góry i zmierzył mnie od góry do dołu. Wciąż trzymałem się rękoma za brzuch, robiąc grymas. Ciemnooki chłopak zaszywał mnie wzrokiem raz z stojącym obok niego loczkiem. Czułem się nie swojo, powiem szczerze. Chłopak z burzą loków skinął głową do grupy, po czym odeszli, zniknęli z horyzontu widzenia. Spojrzałem, został on, podał dłoń w moim kierunku lekko się uśmiechając.
-Zayn, Zayn Malik. - rzekł wystawiając przy tym rząd białych ząbków. Ścisnąłem lekko jego rękę i namalowałem lekki uśmiech na swojej twarzy. Miałem trochę nie wyraźną minę, wciąż mnie bolał brzuch.
-Ten w lokach to Harry, nasz szef- dodał szybko, a ja kiwnąłem głową w górę i w dół. Zauważyłem, że Zayn nadal ma spluwę, przełknąłem gulę, która siedziała mi w szyi, a w duszy przekląłem. Trochę zdziwiło mnie to, gdy ciemnooki chłopak rzucił pistolet na trawę, tak jak by czytał w moich myślach.
-Miły wasz ten szef- i weź tu wyczuj sarkazm bejbe.
-Tak tak wiem- Odpowiedział, wzrok spuścił na chodnik, tak jak by go zaczął bardziej interesować.
-Spokojnie nie musisz się wstydzić za jego zachowanie -Jego wzrok szybko odnalazł moje błyszczące niebieskie oczy, uśmiechnął się lekko podrygując lekko. Odwzajemniłem uśmiech, gdy zobaczyłem rumieńce na jego policzkach, miały odcień mocnego różu, gdy odwzajemniłem uśmiech, a jego wzrok ponownie wrócił na chodnik.
-Coś ci jest um... Zayn? - spytałem, bo trochę ta sytuacja mnie przerażała.
-Nie nie nic- wymamrotał w śmiechu ciemnooki.
-No em okej -palnąłem ni skąd ni z owo.
-Więc.. wybierasz się do szkoły? - spytał się, po chwili znów opuścił wzrok, jak zdał sobie sprawę jakie pytanie zadał. Nie powiem, że nie rozbawiło mnie ono. Zayn spojrzał na mnie swoimi wielkimi brąz oczami i walnął mnie lekko w ramię, uśmiechając się, gdy ja już nie mogłem wytrzymać z śmiechu.
Po krótkiej minucie wydusiłem z siebie jakieś słowa.
-Tak. Tak Zayn idę do szkoły. - Zaśmiałem się znów.
-Przepraszam.- Powiedział, moje oczy wyszukały jego, moja buzia zrobiła kształt :,, o '' . Nie wiedziałem za co mnie przeprasza, za jego szefa, czy za pytanie zadane chwilę wcześniej.
-Za co? - odparłem szybko.
-Za szefa.- wymamrotał cicho pod nosem, po czym lekko krzywił się.
-Ależ nie ma za co, ja dziękuję ci za ocalenie mojego życia. -Rzekłem w jego stronę i przytuliłem go mocno.
To śmieszne nieprawdaż? Bandzior ratuję mi życie, oraz przeprasza za zachowanie szefa gangu.
-Nie ma za co- powiedział i położył swoje dłonie na dolnej części pleców.
Było w nim coś takiego, co nie można było opisać. Był członkiem gangu, a nie było widać tego po jego, teraźniejszych czynach. Myślałem nad tym, gdyby tam go nie było. Zginął bym, ale on mnie uratował.
Jest takim jak by aniołem, ale co taki anioł jak on robi w gangu? . Spojrzałem w jego stronę rzucając uśmiech na twarzy. Szybko wymamrotałem ciche słowa, pod nosem.
-Jak to jest, że wstąpiłeś do gangu
-Um, że co Niall ? - spytał się, chyba nie dosłyszał, ale głupio było mi się tak pytać o to, jak to wszystko się zaczęło. potrząsłem głową, spojrzałem w jego oczy.
-Jak to jest, że wstąpiłeś to tego gangu. - powtórzyłem. On zrobił wielkie oczy, przez chwilę spojrzał na swoje buty potem na mnie. Ja zacząłem bawić się nerwowo opuszkami swoich palców.
-Zaczęło się od dnia, gdy miałem 10 lat. - zaczął mówić.- Wróciłem z szkoły do domu, gdy zobaczyłem otwarte drzwi, szeroko. Podbiegłem, moje serce biło szybciej.
Wszedłem do domu i ujrzałem, swoją mamę na ziemi, martwą. Podbiegłem do niej, ujrzałem napis gangu. Po prostu nie mogłem wytrzymać z złości, wziąłem pistolet i poszedłem sam do nich. Miałem 10 lat, co taki 10 latek może wiedzieć o gangach?
Zabiłem tamtych ludzi, od tamtego czasu zapisałem się do gangu Harrego- Otworzyłem usta i zakryłem je ręką, na wypowiedziane słowa Zayna. Teraz rozumiem, chcę mścić się za to co zobaczył kilka lat wstecz. Odkryłem usta.
-a tata? -na słowa skrzywił się lekko. Ja aby poklepałem go po ramieniu- jak nie chcesz nie musisz mówić.
-Nie nie- odepchnął moją rękę- Tata siedzi w więzieniu. Robił lewe interesy po bokach. Byłem, aby ja, Sam.
-J.. Ja przepraszam- Było mi głupio za zadane chwile wcześniej pytania. Ciemnooki pokiwał głową i przytulił się do mnie mocniej.
Zadrżałem, gdy jego dłonie powędrowały w dół krzyża. Swoje dłonie położyłam na jego plecach. Poczułem jak swoją twarz wtula się w moje ramie, po chwili poczułem na ramieniu ciepło, po chwili czułem łzy. Nie wiedziałem co się dzieję, położyłem odruchowo rękę na jego głowie i zacząłem gładzić jego włosy.
-Spokojnie Zayn. Jest dobrze- słowa szybko wypływały z moich ust.- Jestem tutaj.-Szczerze mówiąc sam nie wiedziałem co mówię.
Po kilku minutach rozpaczy ciemnookiego, przestał. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Wytarłem jeszcze jego małe łezki wypływające z oczu i odwzajemniłem uśmiech.
Już dobrze - powtórzyłem i uśmiechłem się, gdy zayn wystawił swoje ząbki na wierzch.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz